Być może uznacie, że któryś z naszych wpisów nie realizuje odpowiednio tematu, bądź uważacie, że powinniśmy zająć się jakimś konkretnym zagadnieniem – dajcie nam wtedy znać.

Ten portal tworzymy z myślą o osobach, które będą tu zaglądać, dlatego też wszelkie uwagi weźmiemy sobie do serca.

We wtorek, 6 grudnia rząd przyjął projekt budżetu na rok 2012. Politycy i komentatorzy są tutaj podzieleni. Część z nich zarzuca premierowi i jego ekipie zbytni optymizm, inni założenia oceniają jako pesymistyczne. Większość ekonomistów uważa jednak, ze projekt należy do realistycznych. Dokument zakłada, że cały czas będziemy mieli do czynienia ze wzrostem gospodarczym i wyniesie on 2,5 procenta.

Deficyt natomiast ma nie przekroczyć 35 miliardów złotych. Donald Tusk zapewnił, że budżet ten jest „skrajnie odpowiedzialny” i nie ma w nim jakichkolwiek rozwiązań radykalnych, bo kryzys nie jest dobrym momentem na tego typu podejście do zagadnienia.

Przychody państwa maja w 2012 roku wynieść 293 miliardy 847 milionów złotych, a wydatki 328 miliardów 847 milionów. Bezrobocie natomiast wedle przewidywań ma pod koniec przyszłego roku ustabilizować się na poziomie 12,3 procenta.

Jeszcze w latach ’70 i ’80 do wyjątków należały osoby, które zmieniały pracę częściej niż dwa razy w życiu. Tymczasem, wraz z upływem lat przybywa osób, które uprawiają tak zwany „jobhopping”, czyli bardzo często zmieniają pracę. W chwili obecnej coraz mniej jest osób, które potrafią w jednej firmie „wytrzymać” dłużej niż dwa-trzy lata. Zmiany tego typu najczęściej nie wynikają z czynników zewnętrznych (redukcje etatów, zwolnienia itp.) – pracownicy po prostu szybko się nudzą i poszukują nowych wyzwań, chcą dalej się rozwijać, czy liczą na lepszą pensję.

Dla dużej części z nas hobby, czas wolny, znajomi i rodzina są równie ważni, a nawet ważniejsi, niż obowiązki zawodowe. Dlatego też nie czujemy się specjalnie przywiązani do miejsca pracy, a dużą część firm traktujemy jako po prostu środek do celu. Czy tego typu podejście do zagadnienia jest dobrze widziane przez potencjalnych pracodawców? Wydawać by się przecież mogło, że takie zmiany świadczą o szerokich kompetencjach, kreatywności, czy możliwościach dostosowania się do każdych warunków.

W przypadku młodych ludzi i niektórych zawodów (np. agencja reklamy) może to być faktycznie doceniane. Pamiętajmy jednak, że pracodawcy w większości nie lubią osób, które skaczą w ten sposób z kwiatka na kwiatek. Postrzegają ich bowiem jako osoby nielojalne i niespecjalnie zaangażowane.

Zbliżają się święta, więc większość z nas będzie jeszcze brała pożyczki w bankach, by przeżyć ten okres na jak najwyższym poziomie. Instytucje finansowe kuszą nas w reklamach bardzo małymi ratami, ale trzeba pamiętać, że oferty tego typu mają sporo kruczków.

Sumy często trzeba spłacać przez wiele lat i w finalnym rozrachunku okazuje się, że musimy oddać bankowi prawie 2 razy tyle co pożyczyliśmy. Analitycy rynku jednak nie próżnują i przedstawiają wyliczenia dotyczące najkorzystniejszych kredytów gotówkowych na święta. Do celów rankingu przyjęto, że klient chce pożyczyć tysiąc złotych i sumę tą oddać w ciągu roku. W czołówce ofert znalazły się więc te proponowane przez Getin Bank, Kredyt Bank, Alior Bank, czy Credit Agricole.

Różnice w miesięcznej spłacie między tymi placówkami nie są specjalnie wysokie – wynoszą ledwie średnio 15 złotych. Warto jednak wziąć pod uwagę, że w skali całego roku różnice już bardziej przemawiają do wyobraźni – sięgają bowiem 100-150 złotych.

Kredyty hipoteczne są w Polsce dość popularne i wiąże się to z prostym faktem, że są one najczęściej jedyną dla nas możliwością, żeby kupić własny dom czy mieszkanie.

Decyzja o wzięciu pożyczki tego typu powinna być bardzo dobrze przemyślana. Dług oddawać będziemy w końcu przez wiele lat i będzie to suma znacznie większa niż ta pożyczona. Portal money.pl przeanalizował oferty w tym zakresie, jakie proponuje nam 25 różnych banków. Pod uwagę wziętych zostało aż 75 ofert.

Na potrzeby rankingu wzięto pod uwagę następujące dane klientów – para z dzieckiem, o łącznych zarobkach 6  tysięcy złotych netto, która chce kupić mieszkanie za 300 000 złotych i ma 10% wkładu własnego. Kredyt chce wziąć na 30 lat. Jakie są wyniki? Okazuje się, że jeśli chodzi o kredyt hipoteczny w złotówkach wygrał tutaj bank BZ WBK. Na kolejnych miejscach uplasowały się  Pekao S.A., Eurobank, Kredyt Bank i PKO BP.